Sylwia's FotoPage

By: Sylwia Kozlowska

[Recommend this Fotopage] | [Share this Fotopage]
[Archive]
Thursday, 9-Aug-2012 11:17 Email | Share | | Bookmark
I Jubilatki naszej silnego wspierania.

Ego mam żyłkę do handlu. Obaj ^ moi dziadkowie cyklicznie tym się zajmowali. Hart genów… Gdy więc kilka miesięcy temu wykończona korektą swej nowej powieści „Pasja mniemaniu św. Hanki”, postanowiłam odrobić cudzołóstwo, ze swadą kliknęłam na portal poziomy I – wciągnęło mi! Vivace zdecydowałam, że kupuję telefon. Trafiłam fachowo, akurat kończyła się aukcja rodzaju, który mi się podobał. Aparacik na gwarancji, referencje sprzedawcy dobre, osiem osób licytuje. Przewodzący trzyma stawkę od paru dni. Przyczaiłam się: będę śledzić aukcję, nie podbijając koszty. Doczekam cierpliwie do za pięć dwunasta (a dokładnie trzydzieści sekund przedtem zakończeniem licytacji), a wtedy kliknę! W ten sposób czujność finalisty uśpię, nieprawdaż? Czekam, czekam. Podekscytowanie rośnie. Niby w ową stronę sobie oglądam pozostałe aukcje, porównuję koszty, popatruję na „kup teraz”, innymi słowy sprzedaż wysoce nierozrywkową, ale co chwilę zerkam, innymi słowy klient-rywal nie aktywował się przypadkiem. To jest jak na przykład hazard… Jeszcze dwie minuty. Może w tej chwili kliknąć? Może ten ktoś jest tak energiczny, że nie ściga? Odszedł od momentu komputera? Albo konwent ma? Względnie zachorował? Względnie pojechał dzieciaka spośród przedszkola odebrać? Wciąż minutka… Napięcie dorasta. Czuję, że mi twarz poczerwieniała a puls przyspieszył. Dokąd jest kurzajka? Kliknąć? Nie!


Thursday, 9-Aug-2012 11:13 Email | Share | | Bookmark
Ślemy, a jakże!

Ego mam żyłkę aż do handlu. ^ Obaj moi dziadkowie nieprzerwanie tymże się zajmowali. Moc genów… Gdy więc kilka miesięcy temu wykończona korektą własnej nowej powieści „Pasja podług św. Hanki”, postanowiłam zdziałać niewierność, z pasją kliknęłam na serwis I – wciągnęło nam! Szybko zdecydowałam, że kupuję komórkę. Trafiłam korzystnie, guzik z pętelką kończyła się aukcja wariantu, który mnie się pociągał. Aparacik na gwarancji, referencje sprzedawcy dobre, 8 osób licytuje. Przewodzący trzyma stawkę od paru dni. Przyczaiłam się: będę dosięgać wzrokiem aukcję, nie podbijając ceny. Doczekam cierpliwie aż do za pięcio dwunasta (a dokładnie 30 sekund poprzednio zakończeniem licytacji), i wtedy kliknę! W konsekwencji czujność lidera uśpię, nieprawdaż? Czekam, czekam. Podnieta rośnie. Niby w ową stronę sobie oglądam inne aukcje, porównuję ceny, popatruję na „kup teraz”, inaczej sprzedaż wysoce nierozrywkową, jednakże co chwilę zerkam, jednakowoż klient-rywal nie aktywował się drogowskazem. To jest jakże hazard… Jeszcze 2 minuty. Może obecnie kliknąć? Może ten ktoś jest tak sprawdzony, że nie śledzi? Odszedł od czasu komputera? Albo wiec ma? Bądź zachorował? Bądź pojechał dzieciaka spośród przedszkola odebrać? Wciąż minutka… Napięcie wzrasta. Czuję, że mi twarz poczerwieniała i puls przyspieszył. Gdzie jest znamię? Kliknąć? Nie!


[Archive]

© Pidgin Technologies Ltd. 2016

ns4008464.ip-198-27-69.net